Na pomoc rannemu puchaczowi!

Ranny puchacz (fot. Ewa i Piotr Nowakowie)We wtorkowe (6.11) popołudnie na naszą listę dyskusyjną trafiła informacja o znalezionym w okolicach Miechowa rannym i osłabionym puchaczu. By ptak mógł zostać w pełni wyleczony, należało działać szybko…

Wiadomość od pana Bogusława Binkiewicza o znalezionym rannym puchaczu pojawiła się na liście dyskusyjnej we wtorek 6 listopada kilka minut przed godziną 15. Autor pytał o ośrodki rehabilitacyjne, które mogłyby udzielić fachowej pomocy i rehabilitacji ptakowi, który otrzymał już pierwszą pomoc i diagnozę w gabinecie miechowskiego weterynarza, pana Piotra Nowaka.

Odpowiedzi, gdzie najlepiej zawieźć sowę napłynęły dość szybko. W międzyczasie na listę trafiły mail od pana Dawida Oruby z fotografią rannego i dokładną informacją na temat tego, jak doszło do zranienia się ptaka i jaką pomoc puchacz otrzymał.

„Zdjęcie wykonał pan Piotr podczas uśpienia ptaka do rentgena. Fajnie by było jakby większość weterynarzy w Polsce miała przynajmniej 50% wiedzy pana Piotra. Ptak prawdopodobnie miał kontakt z linią napowietrzną przez co doznał uszkodzenia skrzydła. Dodatkowo był bardzo wygłodzony, ważył zaledwie 1,90kg i został nakarmiony myszami. Warto nadmienić, że pan Piotr weterynarz z Miechowa nie raz ratował już sowy i zawsze można na niego liczyć” – napisał w mailu na region pan Dawid Oruba.

Po nocy spędzonej w Miechowie puchacz został w środę (7.11) przetransportowany przez pana Artura Orubę i panią Joannę Przyborowską do Dąbrowy Górniczej. Tam na sowę czekał pan Radosław Gwóźdź, który udał się z ptakiem do Leśnego Pogotowia w Mikołowie, specjalistycznej lecznicy zajmującej się pomocą dzikim zwierzętom. Miejmy nadzieję, że historia puchacza będzie miała szczęśliwe zakończenie, ptak wyzdrowieje i zostanie wypuszczony na wolność.

Za podjętą próbę pomocy rannej sowie wielkie słowa uznania należą się ornitologom z Małopolski. Ci nie pozostali obojętni na los dzikiego zwierzęcia, wzięli sprawy w swoje ręce i ruszyli na ratunek puchaczowi, który jak się okazuje, w tej części regionu zbyt częstym gościem nie, jest o czym informuje na liście dyskusyjnej pan Bogusław Binkiewicz„Jest to, o ile mi wiadomo, pierwsze stwierdzenie tego gatunku na Wyżynie Miechowskiej (poza nieudokumentowanym doniesieniem z 1992 roku). Ciekawe, że w niezbyt typowym dla ptaka siedlisku, w terenie rolniczym.”

Jakub Wyka
fot. Ewa i Piotr Nowakowie

Bookmark the permalink.

Comments are closed