Restytucja sokoła wędrownego – jak zdobyć drugiego sokoła?

Pierwsze 10 dni sokoły spędziły w zamkniętej klatce. Coraz intensywniej przygotowywały się do lotu. Najczęściej przebywały na podeście. Pierwszy z serii artykułów poświęconych restytucji sokołów wędrownych na komin elektrowni w Skawinie opisywał proces montażu klatki lęgowej oraz organizację opieki nad młodymi sokołami, które miały zostać wsiedlone. Niestety hodowca mógł nam przekazać tylko jedno pisklę, a ponieważ praktykuje się wsiedlenie przynajmniej dwójki młodych, stało się konieczne zdobycie drugiego ptaka. 

Czytaj również: Restytucja sokoła wędrownego – jak to się zaczęło?

Na pytanie – jak zdobyć drugiego ptaka – szybko znaleźliśmy odpowiedź. Trzeba kupić. MTO ogłosiło zbiórkę. Ogłoszenie pojawiło się w internecie. Wpłacali ptasiarze i znajomi ptasiarzy, oraz FalcoFani z całej Polski (grupa przy Stowarzyszeniu „Sokół). Odzew nas samych zaskoczył. Po 14 dniach na koncie było 7 000 zł, mogliśmy myśleć o zakupie dwóch młodych sokołów.

I wtedy pojawił się pomysł: kupimy jednego ptaka i wyposażymy go w nadajnik satelitarny. Dlaczego nie dwa ptaki? Dzięki nadajnikowi będzie można śledzić jego wędrówki i zachowania, a w razie potrzeby łatwo będzie można go zlokalizować, by udzielić mu pomocy. Decyzja zapadła. Ze Sławkiem Sielickim prezesem Stowarzyszenia Sokół uzgodniliśmy termin wsiedlenia i obrączkowania ptaków.

5 lipca zespół wsiedlający z ramienia Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego tj. Urszula Srzednicka i Krzysztof Haja stawił się przed bramą elektrowni. Przyjechał  Sławek, przyjechał sokolnik Adam Mroczek, a z nimi… aż cztery (!) sześciotygodniowe sokoły. Dwa z Krzywaczki (woj. małopolskie): jeden był darem od Adama, drugi został u niego zakupiony ze środków ze zbiórki ogłoszonej przez MTO. Kolejne dwa trafiły do nas jako dar od hodowcy sokolnika Sławomira Sularza z Myszkowa (woj. śląskie). Sokołom zostały zdjęte obrączki hodowlane i założone obrączki ornitologiczne w kolorze złotym (oznaczające wsiedlenie na terenie miejskim) oraz obserwacyjne czarne (dla ptaków pochodzących z hodowli). Sokoły z Małopolski zostały oznaczone 5DC i 6DC, ze Śląska 7DC i 8DC. Po nałożeniu obrączek pobierana była krew do próbek DNA i był to najtrudniejszy zabieg dla ptaka, wtedy widać było największy ich niepokój. Na koniec sokołowi 5DC Sławek założył nadajnik GPS, młody bardzo spokojnie to przyjmował.

Cały zespół wjechał windą na poziom gniazda (80m), które zostało odpowiednio przygotowane. W gnieździe otwierane są dwie ściany boczne. Podest przed gniazdem został zamknięty łatwą do otworzenia klatką z siatki. Wlot do wrzucania pokarmu zamontowano na tylnej ścianie u góry, tak aby sokoły nie widziały osoby karmiącej i nie kojarzyły pokarmu z człowiekiem. Zamrażarka z pokarmem została przygotowana w pomieszczeniu gospodarczym na dole komina.Pan Stanisław Suchan pracownik elektrowni wziął na siebie odpowiedzialność za codzienne zabiegi związane z karmieniem ptaków. Jego wkład i zaangażowanie na tym etapie projektu był nie do przecenienia.

Młode sokoły musiały się teraz przyzwyczaić do braku dorosłych ptaków, nowego otoczenia, wysokości i samodzielnego jedzenia. Na pewno nowością dla nich była krata podestu, towarzystwo krążących wokół platformy pustułek, światło lampy kierunkowej na kominie świecącej całą noc itd. Tego wszystkiego musiały nauczyć się przez 10 dni.

14 lipca 2021 klatka obudowująca podest  została podniesiona i sokoły mogły zacząć etap usamodzielniania się. Spod komina wdzieliśmy wyloty trzech ptaków. Z dołu trudno było ocenić, czy start był zamierzony. Pierwszy, prawdopodobnie to był 8DC, najprawdopodobniej stracił równowagę podczas jedzenia i z kurczakiem w szponach przeleciał na lampę po drugiej stronie komina. Tam dokończył posiłek i przeleciał na sąsiedni komin, łatwiejszy, bo z barierkami, drabinkami. Dokładnie można było zaobserwować wylot trzeciego ptaka – 5DC z nadajnikiem. Wskakiwał na lampę, ześlizgnął się, szybko złapał wiatr w skrzydła i pewnie poszybował. Młode ptaki, które dopiero rozwijały swoją koordynację wzrokowo-ruchową uczyły się planowania lotu. Dlatego pierwsze próby lądowania na sąsiednim kominie kończyły się zsuwaniem po nagiej ścianie konstrukcji. Jako ostatni w swój pierwszy lot wyleciał 7DC –następnego dnia wieczorem. 5DC i 6DC pojawiły się ponownie w gnieździe następnego dnia po wylocie, 7DC i 8DC po dwóch dniach.

W pierwszym tygodniu samodzielności sokołów wszystkie ptaki opuściły gniazdo. Żaden ptak nie spadł na ziemię, żaden nie doznał kontuzji. Są w dobrej kondycji. Każdemu udało się wrócić do gniazda, wszystkie przylatywały aby pożywić się nadal wykładaną karmą. Na podglądzie z kamer można było zobaczyć, jak czasem przylatują całą eskadrą.

Urszula Srzednicka

Bookmark the permalink.

Comments are closed